Tydzień powoli zaczął dobiegać końca i z każdym dniem Ginny i jej drużyna przybliżali się do dnia wyjazdu. Ginny z jednej strony była podekscytowana, ale z drugiej niechętnie myślała o rozstaniu z Harry'm i resztą rodziny. Aż w końcu nadszedł dzień wyjazdu i Ginny czekała już tylko na resztę drużyny. Ubrana była w mugolskie ubrania, ponieważ musiały przejść przez kawałek mugolskiej drogi, bo już wiele metrów przed zamkiem działały zabezpieczenia antydeportacyjne.
-Ginny kochanie będę tęsknić, bądź ostrożna, a jak dla mnie i tak jesteś najlepsza.
-Dzięki mamo.
-Trzymaj się siostra.-Pożegnali się równocześnie Fred i George.
-Pamiętaj Ginny o tym co ci mówiłam, gdy obliczysz średnią tych dwóch kątów jest 68%szans, że obrońca przepuści.
-Dzięki Hermiona co ja bym bez ciebie zrobiła.
-Uwierz w siebie na pewno wam się uda.-Zapewnił ją Ron.
Teraz Ginny miała wrażenie jakby o czymś zapomniała. No tak Harry!-Pomyślała gdzie on jest.
-Już jestem Ginny. To wypadło z twojej walizki.-Powiedział podając jej ich zdjęcie ślubne, a Ron parsknął śmiechem.
-Bawi cię to? A ja to co widziałam parę lat temu w twoim pokoju.
Harry znowu się uśmiechnął i powiedział.
-Nie zapomnij miotły!-Powiedział ze śmiechem.
-Nie martw się o miotle bym nie zapomniała.
-A o mnie?
-O tobie też nie.-Powiedziała całując go w policzek.-Tylko nie przepracuj się dobrze zresztą jak będziesz za długo przesiadywać to będę wiedziała.-Wskazała z uśmiechem na pokój mamy-No i przynajmniej nie muszę się martwić, że będziesz chodził niedożywiony.-Powiedziała parskając śmiechem.
-A ty też się nie przemęczaj mówię wam dostaniecie się Gwenog już pewnie oto zadba. Będę do ciebie pisał.
Harry stał jeszcze chwilę przed domem i patrzył jak cała drużyna wzbiła się w górę na miotłach, a tuż przed i za nimi kilku znanych mu aurorów.
Harry'emu nie pozostało teraz nic innego jak wrócić do pracy więc właśnie tak zrobił.
Ginny i cała drużyna po niecałej godzinie byli już na miejscu i z zachwytem spoglądały na ogromne kilka stadionów i ogromnych otaczających je widowni.
-Łau tu jest niesamowicie!
-Zgadzam się.
Yhym no więc tak, macie dwie godziny, żeby pozwiedzać i przygotować się do treningu za dwie godziny widzimy się na stadionie. A jeśli coś by się działo to obok mnie pokój 333 jest zajmowany przez aurorów.-Powiedziała Gwenog i odeszła.
-Chyba pójdę się rozpakować.-Powiedziała Ginny i odeszła do swojego pokoju.
Dwa tygodnie po przyjeździe dziewczyny zdążyły już poznać wszystkie zakamarki i nawet miały okazję porozmawiać ze swoimi przeciwnikami. Choć Gwenog trenowała je od świtu do nocy to były zadowolone i cieszyły się z tego wyjazdu wierząc, że uda im się przejść eliminacje.
Z treningu wróciły późno w nocy Ginny była wykończona, ale postanowiła napisać do Harry'ego list.
Drogi Harry!
Co u ciebie? U mnie dużo się zmieniło w tym tygodniu Gwenog wymyśliła też nową taktykę i właśnie przed chwilą wróciłam z treningu. Mamy całe wielkie boisko dla siebie i już nie mogę doczekać się eliminacji i trochę ciężko mi uwierzyć, że to już za tydzień.
W każdym razie Gwenog robi wszystko, żeby nam się udało. A jak u Weasley'ów? Mam nadzieję, że wszystko w porządku. Jeśli nie masz czasu nie musisz odpisywać dzisiaj. Odpisz po prostu jak będziesz miał czas. A no i koniecznie przekaż Ronowi ode mnie najlepsze życzenia, mam nadzieję, że impreza u was się udała? Opowiesz mi jaką miał minę, gdy otworzył prezent ode mnie.
Kocham cię pozdrów wszystkich Ginny
Harry nie miał nic do roboty, bo w ministerstwie teraz prawie nic się nie działo, dlatego ucieszył się, gdy przyszedł list od Ginny i od razu na niego odpisał.
Droga Ginny!
U mnie wszystko w porządku odkąd zakończyła się cała ta sprawa nie ma jakichś bardziej niebezpiecznych wydarzeń, więc jest dosyć spokojnie. Dzisiaj odwiedziła mnie Hermiona z Teddy'm szybko rośnie i nawet potrafi już mówić zdaniami. Wydaje mi się też, że z wiekiem coraz bardziej panuje nad swoimi metamorfozami. Jeśli chodzi o imprezę to rzeczywiście się udała, ale jakoś nie siedziałem tam za długo. Nudno tu bez ciebie chciałbym cię już zobaczyć, a nawet nie będę miał szansy być na eliminacjach. Trzymam za was kciuki Gwenog na pewno zadba o to, żeby wam się udało, jakby co zgłaszam się na ochotnika do polerowania waszego pucharu. Życzę wam powodzenia.
Całuję Harry
Harry rozpisał się trochę bardziej niż to sobie wyobrażał, ale po pracy zwykle rozmawiał o wszystkim z Ginny, a choć rozmawiał wcześniej z Ronem i Hermioną to i tak nie opowiedział im o wszystkim tak, jakby rozmawiał z Ginny. Sam nie umiałby opisać jak się czuje był zmęczony czy też bardziej znudzony, zresztą w domu nie było nikogo poza nim, bo wszyscy byli na imprezie u Rona i Hermiony. On też najpierw tam był złożył Ronowi życzenia i wręczył prezent, ale szybko wrócił jakoś ten cały hałas (albo raczej otaczająca go radość) dziwnie go męczyły i nie chciał dłużej tam być. Nie miał z kim pogadać, więc postanowił, zacząć wypełniać papiery, ale po uzupełnieniu zaledwie kilku zasnął.
W tym śnie był upalny dzień odziwo Harry nie był w pracy tylko był przed swoim domem w Dolinie Godryka gdzie leżał w cieniu konarów jednego z drzew. Mimo tego, że było tak upalnie, to czuł, że jego włosy szarpie delikatny, orzeźwiający wiatr. Po chwili zjawiła się Ginny niosąca dzbanek pełen chłodnego soku dyniowego.
-Już jestem-powiedziała i położyła się obok niego-Przepraszam, że tak długo, ale Teddy mnie trochę zatrzymał.
-Rozumiem on zawsze zadaje tyle pytań...
-To normalne jest jeszcze mały i ciekawski.
-No tak masz racje. Dzisiaj jest piękna pogoda prawda ani jednej chmury.
-Lepiej chyba być nie może...
-Napijesz się?-Zapytała wskazując na sok.
-Tak, chętnie dziękuję.
-Drobiazg. Wiesz chciałabym, żeby ta chwila trwała już zawsze...
-Ja też wreszcie możemy być razem i nic ani nikt nam nie przeszkadza.-Powiedział i pochylił się, by ją pocałować i nagle się obudził.
Teraz powrócił do swojej sypialni i szara rzeczywistość znowu powróciła i stos papierów nadal się przed nim piętrzył. Na dodatek okazało się, że pogoda jest okropna i leje jak z cebra a czarne chmury spowiły niebo. To było okropne i gdzie ta wolność? Ta piękna pogoda? Gdzie ten zapach kwiatów a może to były słodkie perfumy Ginny? Gdzie Ginny...bardzo daleko od niego. No tak, czego mógł się spodziewać takie sceny zdarzają się tylko w bajkach lub snach. Była godzina piąta rano i choć miał jeszcze trochę czasu postanowił zejść i zrobić sobie śniadanie. Ale zanim wstał usłyszał pukanie do drzwi więc tylko mruknął ,,proszę"i w progu stanęła Molly ze śniadaniem.
-Dzień dobry pani Weasley. Pani już na nogach?
-Och tak to już przyzwyczajenie.
-Nie trzeba było sobie robić problemu.
-To naprawdę żaden problem.
-No dobrze dziękuję bardzo.
-A tak szczerze, znowu siedziałeś przy tych papierach całą noc tak?-Teraz uświadomił sobie jak duże jest podobieństwo Ginny do Pani Weasley.
-Nie, tym razem naprawdę trochę spałem.
-No dobrze, ale mimo wszystko nie wyglądasz dobrze kochaneczku. O co tak naprawdę chodzi? Coś się stało?
-Nie, wszystko w porządku.-Powiedział, ale po chwili zobaczył to samo podejrzliwe spojrzenie, które stosuje kiedy nie do końca mówi prawdę.
-Widzę, że coś jest na rzeczy czyżby to miało jakiś związek z wyjazdem Ginny?
-Cieszę się, że jest w tej drużynie zawsze wiedziałem, że jest świetna w quidditchu i jej drużyna zasługuje na wygraną, ale...
-No więc o co takiego chodzi?-Wtrąciła.
-Ja...chyba po prostu tęsknię.-Przyznał Harry.
-Wiedziałam.
-Możliwe, że Ginny wróci dopiero w maju na razie nie ma jej dopiero 2 tygodnie a ja już tęsknię.
-No tak Ginny też za tobą tęskni pisała do mnie. Ale na pewno zdążysz się jeszcze z nią zobaczyć.
-No tak jasne to jest dobry pomysł dziękuję mamo.
-Ale co masz na myśli?
-Mógłbym ją niedługo odwiedzić tylko musiałbym załatwić dzień wolny.
-Jestem pewna, że by się ucieszyła.
-Tylko, że z tego co wiem ona też ma dużo treningów w końcu nie dziwię się, że Gwenog tak się stara.
-No tak jestem z niej taka dumna. Może uda wam się spotkać w dzień eliminacji Ginny opowiadała, że wtedy będą miały dzień wolny chyba, że nie przejdą wtedy wrócą.
-Mam nadzieję, że im się uda a ja zrobię wszystko, żeby się z nią zobaczyć tylko proszę jej tego nie mówić to ma być niespodzianka. Oby im się udało kocham ją.
W czasie bitwy o Hogwart dzieją się straszne rzeczy młody Harry Potter będzie musiał spełnić swoją przepowiednię, jednak, gdy bitwa dobiegnie końca jego życie nadal nie będzie takie spokojne mimo tego zwróci uwagę na to, czego wcześniej nie zauważył...Jak bardzo będzie starał się chronić osobę, na której tak bardzo mu zależy? Czy jego odwaga, która pozwoliła mu walczyć z Lordem Voldemortem okaże się zgubna w wyznaniu swoich uczuć? O tym wszystkim w postach hinnylosy.blogspot.com
kolejny post który się bardzo przyjemnie czytało.Zarąbisty post!!! :) :) :) :) :)
OdpowiedzUsuń